00:00
Zawsze podobały mi się takie sytuacje nowe. Ja jestem ADH-dowcem i ja się dość szybko nudzę.
00:04
To widać.
00:05
Naprawdę?
00:06
Ciekawek oczy. Widzisz, w ogóle spokojna jest. Z tego wyszuję.
00:10
Wyszliśmy z wytwórni fonograficznej, wsiedliśmy do tej Skody i włączyliśmy radio. I tam leciał pierwszy singiel.
00:19
I będą takie, zaraz, to jest z kasety?
00:21
Bo to już wiesz, kasety? Z kasety? Nie z kasety, to z radio. Radio. Jak to?
00:25
Długo szukałem tematu twojej pracy magisterskiej.
00:28
Czy to naprawdę jest język dziecięcy w nowych przygodach Mikołajka? Nie umówmy się, żadnej światek, to po prostu tak się wzrusza ta rozmowa, zarówno pozytywnie.
00:37
Ja muszę powiedzieć, mam na imię Tatiana i jestem mamą. Jestem uzależniona od swoich dzieci. Pisali, o, bardzo sympatyczna muza i tak dalej, a ktoś mówi, przestańcie puszczać tego starego dziada z tym głosem jak koza. To ty, tak? Tak, to ja. Melina w SC Rock.
00:50
Zaprasza Marcin.
00:58
Dzień dobry państwu, witajcie serdecznie, to jest Melina w SC ROG, a ze mną z wami magister romanistyki Tatiana Okupnik, się mówi magister romanistyki, czy magister czego?
01:09
Nie, może magistra. Magistra teraz.
01:11
Może być magister, ale magistra czego? Romanistyki. Romanistyki.
01:15
Bonjour, bonsoir, nie wiem o której godzinie.
01:17
Wspaniałe, słuchaj, długo szukałem tematu twojej pracy magisterskiej. Czy to naprawdę jest język dziecięcy w nowych przygodach Mikołajka? Mikołajka.
01:26
Słuchaj, nawet będąc człowiekiem dorosłym, nieważne, co czytałem, co robiłem, miałem taki rytuał. Teraz trochę muszę wrócić do tego pod wpływem rozmowy z tobą, że przy łóżku zawsze były jakieś Mikołajki. Jeden, dwa Mikołajki na not. Powiedz mi, skąd ten pomysł na magisterkę? Cudowny, ale skąd?
01:47
Ja lubię się uczyć, zawsze lubiłam się uczyć i w momencie, kiedy weszłam na ścieżkę artystyczną i zaczęła się ta kariera rozkręcać, musiałam przerwać, zakończyłam po prostu na licencjacie studia i bardzo mnie to mierziło, dlatego że brakowało mi tej pracy mózgu. Czytałam jakieś książki w oryginale i próbowałam uczyć się sama, ale to jest co innego. Jednak czułam, że jak rozpoczęłam jakiś proces, chciałabym, żeby on został doprowadzony do mety, I w którymś momencie mówię, no nie, no muszę wrócić na te studia.
02:29
Przygotowałam się do egzaminów i pamiętam, że wracałam z koncertu jakiegoś chyba w Zakopcu w nocy, na egzamin, nic nie spałam i stawiłam się na tym egzaminie i na to uzupełniające magisterskie studia się dostałam i w indywidualnym toku nauczania dobrnęłam do końca. Z jednym rokiem przedłużonym, bo raz mi dziekan powiedział, co ty myślisz, że jak ty jesteś w telewizorze, to...
02:53
A ja powiedziałem, a nawet jak mnie przetrzymasz jeszcze rok, to ja i tak skończę te studia. No i tak się stało.
03:02
Ale poczekaj, bo ja też się zastanawiałem, że wychodziło mi rocznikowo, że trochę późno napisałaś tą magisterkę i to właśnie wynika z tego. A pamiętasz, z czego licencję odpisałaś?
03:14
O, nie pamiętam.
03:16
Tego się nie dokupałem, bo zapomniałem, że ty jesteś już w tych rocznikach licencjackich. Dobra, czyli mamy Mikołajek. To był twój pomysł, czy ktoś ci podsunął?
03:25
Mój, dlatego że to była pierwsza książka, którą przeczytałam w oryginale, po francusku. Nie miałeś lat? Wiesz, to było w liceum. Chyba miałam 15-16 lat.
03:35
Od kiedy się uczyłaś francuskiego?
03:36
Od pierwszej klasy liceum.
03:38
A to był przypadek, że miałaś profil francuskojęzyczny? Co, to była humanistyczna?
03:43
Był... Wiesz co, nawet ja już nawet nie pamiętam. Ja nie pamiętam takich rzeczy.
03:46
Dla mnie to, co było...
03:47
Ale spróbujemy. Wydaje mi się, że to chyba była klasa o profilu humanistycznym. Natomiast w naszym dwudziestym ósmym LO... W Łodzi. Mieliśmy taką... Ja mam powiedzieć o tym, że w Łodzi. Mieliśmy taką opcję, żeby uczyć się francuskiego, niemieckiego, angielskiego i oprócz angielskiego obowiązkowego ja wybrałam francuszczyznę. Było nas mało, ale zawsze mi się podobał francuski.
04:15
A dlaczego ci się pytał? Piosenki, filmy?
04:16
Melodia tego języka. Bardzo mi się podobała. Coś takiego trochę dostojnego, trochę artystycznego.
04:28
Pamiętasz, możemy wyciąć ciszę na myślenie, żeby się nie stresować. ale chodzi mi też, powinienem się zabawić w hipnotyzera, że myśl o francuskim, myśl o francuskim. Pamiętasz, czy to były dziecięce komedie z Louis Define?
04:46
To na pewno też, przecież to jest cudowne.
04:50
Cała seria... Żandarma. Tak, Żandarma, ale wszystkie filmy... Widzisz, ja tytułów zapamiętam, bo ja mam tu problem z tytułami. Będzie często to wychodziło nawet swoich tytułów, piosenek często nie pamiętam. Ale ja wszystko to oglądałam. I jak było emitowane na antenie Telewizji Polskiej, a potem już jak wyszło na DVD, to ja sobie to kupowałam, żeby oglądać, bo to jego poczucie humoru bardzo mi się podobało zawsze.
05:18
Ale wiesz co, też ten Mikołajek i chęć uczenia się w ogóle języków, jakoś to mi sprawiało przyjemność.
05:27
Masz słuch do języków?
05:29
Mam.
05:29
Bo słuch muzyczny to jedno, a słuch do języków czasami drugie.
05:32
I miałem jakąś taką łatwość uczenia się, fajnie mi to zostało w głowie, w przeciwieństwie do...
05:40
innych przedmiotów, które może mniej. Na przykład biologia. Nie wiem, czy to była kwestia trafiania na nauczycieli, bo bardzo mnie interesuje biologia z jednej strony i wszystkie filmy dotyczące, wiesz, przyrody, dokumenty na temat tego, co się dzieje w komórce, to bardzo chętnie. Natomiast testy, pamiętam, z biologii, to była jakaś dla mnie masakra. Natomiast z językami to jakoś tak czułam od razu takie miłe, wiesz, łechtanie w brzuchu.
06:09
I pamiętam, że to też wiązało się z chęcią wyjechania do Francji. W Łodzi działała Amicitia, to była taka organizacja, która umożliwiała wymiany studenckie i uczniowskie. I ja poszłam, uwaga, na pierwszy egzamin do Amicitii, to był wrzesień, czyli co ja mogłam z tego francuskiego, nic nie mogłam praktycznie wiedzieć.
06:34
My w podstawie wiedzieliśmy WLW, Kushejawek.
06:38
Ale moja kochana pani profesorowicka, którą pozdrawiam, jeśli będzie oglądała, ona wychodziła z założenia, że z językiem trzeba się zderzać, trzeba mieć jakąś styczność taką, żeby wysilić się, trzeba też być inteligentnym, trzeba kombinować, w związku z czym powiedziała. Idziecie na egzamin, pytania mogą dotyczyć Francji, w związku z czym czasami trzeba się wsłuchać i nawet jak nie znasz tego języka, jak będzie pytanie na przykład, nie wiem, i usłyszysz, że jest Paris, no to wiadomo, że stolica, to próbuj dowiedź się ze słownika na przykład, co możesz powiedzieć o tym Paryżu.
07:11
I pamiętam, że na tym pierwszym egzaminie miałam chyba pytanie dotyczące historii Polski kto był pierwszym królem i ja powiedziałam – Mieszko Pierwszy.
07:27
Mieszko Pierwszy, no ale powiedziałam. I jakoś, wiesz co, te inne pytania też zgadłam, miałam może szczęście. I z tą grupą znajomych dostaliśmy się do Amicity i pojawiły się właśnie jakieś opcje na wyjazdy. Pojechali do Francji. Byłam w Lyonie, byłam w Luksemburgu i to były super momenty. To była która klasa?
07:48
Pierwsza?
07:49
Już wtedy? Pierwsza klasa, a potem chyba w drugiej klasie liceum.
07:53
Jakie to było dla ciebie zderzenie z tą wymarzoną Francją?
07:59
Pierwsze, konkretne, wydawało mi się, nie wiem dlaczego, ale wydawało mi się, że franzuzi są tacy... bardzo czyści.
08:09
Tu masz nadczujność zapachową.
08:12
Tak, wydawało mi się, że po prostu... Zapiło wszędzie, mówiąc komuś. Nie, ale ja miałam takie wrażenie, że francuski na przykład, będą mi się trzy razy dziennie kąpały i chodziły wypachnieć. No i ja na przykład się zdziwiłam, że tak nie jest. Jak to jest możliwe, że ja byłam tą osobą, która chciała i rano i w ciągu dnia, bo byliśmy tam latem, było gorąco, trzy razy, żebym prysznic brała. Ja pamiętam, że ta rodzina miała też taki problem, że no jednak wody zużywam dużo. Błagam, ja sobie nie wyobrażałam, błagam. Także starałam się jak najkrócej odkręcać wodę.
08:44
Ale właśnie od dziewczyny, u której byłam, ponieważ ja spałam w jej pokoju i nad łóżkiem była półeczka z książeczkami i tam był Mikołajek. I ja zaczęłam sobie...
08:55
Znałaś Mikołajka wcześniej po polsku?
08:56
Oczywiście. I te piękne rysunki żenerzaka są piękne. No i ona zobaczyła, że ja jestem tak podekscytowana i ona wręczyła mi w prezencie. W Polsce dopiero kazała mi odpakować prezent i się okazało, że tam są te Mikołajki.
09:15
A dzisiaj mówisz, gościny czy gościni?
09:18
A wiesz co, raczej gościnny, po prostu po polsku. Ale cała ta przygoda z Mikołajkiem. Ja sobie pomyślałam, że jeżeli już pisać pracę magisterską, jeżeli ona ma dotyczyć języka, to fajnie by było pomyśleć o czymś, co sprawiało mi przyjemność, żeby siedzieć w tym. No bo jednak musisz trochę posiedzieć nad tym materiałem, pisząc to. No i ten język dziecięcy jest cudowny. Te onomatopeje, wiesz, te fangi w noz i konstrukcje cudne.
09:47
Ale rozumiem, że ty pisałaś o... Poczekaj, bo ty pisałaś o... O języku dziecięcym. Ale pisałaś o języku oryginału czy polskim?
09:53
Oryginału, oryginału.
09:54
No właśnie. Tak, tak. A jak była fanga po francusku, pamiętasz?
09:58
Kurczę, już nie pamiętam. Nie pamiętam.
10:01
Nie, ja oczywiście znałem te polskie wszystkie tam, no bo co kurczę, blady i tak dalej.
10:05
Ja nie pamiętam. Tak, ale tam dużo było tak. No po prostu cudowny jest Mikołaj.
10:15
A jak dobrze mówiłaś, mówisz po francusku? W sensie, miałaś tak, że mogłaś uchodzić za francuskiem?
10:23
Chyba teraz już nie. Ja jestem w stanie przeczytać oczywiście książkę i zrozumiem, co tam jest napisane, ale ponieważ nie bywam bardzo często we Francji, to trzeba by było przez chwilę tam pobyć, żeby złapać znowu ten język szyję. Wygląd masz kompatybilny.
10:36
Ja bym się zobaczył w Paryżu tak...
10:38
Ale wiesz, jak gdzieś jakieś wakacje i są Francuzi i się zapytam, to się pytają, a skąd tak, a dlaczego? No ale wiesz, jak to wpadasz na dwa zdania, to jeszcze się przygotujesz, przypomnisz sobie i wiesz...
10:48
Powiedz mi, bo być może po prostu nie doczytałem czegoś, a Ty wykorzystywałaś kiedyś w pracy artystycznej swój francuski?
10:57
Tak, na początku kariery był jeden utwór, to chyba co Ci data złosi, tam był rap po francusku i na ostatniej płycie w utworze na dwa jest język francuski.
11:09
Teraz, teraz tej najnowszej?
11:10
Tak, tej najnowszej w utworze na dwa. Tam jest fragment po francusku.
11:16
No to przegapiłem. Przygotowywałem się, przegapiłem, biorę na klatusie. Nadrobię zaraz. A powiedz, a chodziło ci po głowie, żeby... No bo tak... Normalne jest wykorzystywanie angielskiego, śpiewanie po angielsku, a francuski rzecz rzadsza.
11:35
Ładniej się w brzmieniu niż niemiecki, dajmy na to, jak ktoś nim włada. Nie korciło ci się, żeby nagrać płytę po prostu francuskojęzyczną, ale w Polsce...
11:46
Nie miałam takiego momentu, żeby to poczuć tak bardzo mocno, ale ja wiem, że to jest jakaś opcja. Natomiast ja zawsze muszę to poczuć najpierw tak mocno, mocno, że jest taka potrzeba, a nie tylko dlatego, że skoro mówię po francusku, to...
12:02
Nie, wiesz, ja pytałem po prostu z tym wielkim fanem, się wychowywałem na francuskim popie roku i na francuskiej muzyce i nawet, wiesz, wczoraj zrobiłem kolejną playlistę na Spotify o francuskiej muzyki nowej i słucham tego non-stop. Moja rodzina chce mnie zabić po prostu, jak słyszę parę zespołów francuskich. Tak, wiesz, jak trafię.
12:22
Ale wiesz, że to jest u mnie dziwne, że tak jak melodia języka bardzo mnie wciąga, to jednak piosenka francuska, ja bym, czy tak jakoś nie skacze, Ja wiem, rap po francusku, to tak, to rzeczywiście...
12:39
Ale uważam, że mają super, no nie będę teraz powiedzieć, mają naprawdę super i francuska muzyka rockowa i popowa. Ja na przykład, to jest zupełna dygresja, dosłownie parę miesięcy temu jest taki francuski, zresztą en de chine. totalnie popularny, tam grający od 30 lat mniej więcej, no wielka, wielka gwiazda. I ostatnio mieli, akurat byłem w Paryżu z córką na kilka dni, muzea, etc. i sprawdzałem, na jaki koncert można by pójść. Nagle patrzę, że w hali Bersi, czyli tam chyba na 20 tysięcy ludzi, oni grali sześć koncerty po 20 tysięcy.
13:10
I udało się? Ja powiedziałem do Basi, Basiłku, daj mi tylko pół godziny posłuchać. Dobrze, tato, tutaj cały koncert, wszystkie kawałki zajmę.
13:20
Cudo, po prostu spełnienie marzeń od lat 90. Koniec dygresji. Potem ci wyślę różne... Dobrze, to bardzo chętnie. Dobrze. Czyli mamy pani magister. A w ogóle, dobra, czyli wiemy skąd się wziął francuski, czyli skąd się wziął romanistyka, praca magisterska, a skąd się wzięło teatrzykowanie, czyli próby aktorskie.
13:50
Nie, wróć. Wcześniej był balet. On ci wziął balet. Czy równocześnie to było?
13:55
Jedno i drugie. Taka ciągota, żeby jednak gdzieś tam stanąć przed ludźmi. Najpierw wieżyki.
14:03
Czy rodzinne?
14:05
Chyba moje było bardzo. Że wiesz, mama, babcie one podśpiewały i zawsze były proszone Chociaż zupełnie inną barwę ma mama, babcia i prababcia miała, ale raczej taka tendencja, że dziewczyny zaśpiewajcie, to była w rodzinie. Ale z opowieści wiem, że odkąd stanęłam na nogach, to lubiłam stanąć przed wszystkimi i tańczyć.
14:32
Jak Bonnie i M byli w Sopocie, ja chyba wtedy miałam roczek i właśnie z tą pielumama mówi, że tylko widziała przed telewizorą tę gumtą pieluchę ruszającą się. A potem w przedszkolu, jak na przykład był Dzień Babci i babcie przyjeżdżały do przedszkola i pani mówi, a kto teraz powie wiersze? I moja ręka cały czas była w powietrzu, już nawet nie umiałam wiersza, ale ja zatańczę, zaśpiewam, dajcie mi weź, że taką jakąś potrzebę czułam, żeby stanąć, żeby występować.
15:01
Ale rzeczywiście teatrzyki to się pojawiły i wszystkie akademie, końcówka, podstawówki, a wcześniej ta szkoła baletowa. Bo też zobaczyłam gdzieś w telewizorze z czerwoną obudową, takim małym, z anteną wysuwaną.
15:12
Tak mieliśmy taki... ...baletnicę.
15:15
Nie wiem, co to było, ale wiesz, tył miał, taki głęboki do tyłu.
15:19
A ta czerwona obudowa.
15:20
Czerwona, taka... Malinowa trochę.
15:23
Antenka taka?
15:24
Tak, tak, tak, tak. I zobaczyłam baletnicę i sobie myślałam, o Boże, jakie to jest fajne, jak ja bym chciała. Rodzice, ja będę płakać dzisiaj, ale nie ze wzruszenia, tylko po prostu moje oczy tak czasami reagują na światło, także będę tutaj sobie majdrować przy oczach.
15:38
Czyli na światło, na zapach.
15:40
No tak mam, no, ale ja już nawet po prostu chustka przy sobie i mam, mam zmiętoszone, mam chusteczki, przygotowana jestem, rzęsy nie są pomalowane na dole, bo by tu była panda zaraz.
15:51
Nie możemy tego sprzedać, że tak wzruszyły się moje pytania.
15:54
Po prostu, aby tyle lat cię nie widziałam i doprowadził okupnik do łesy.
16:01
To z tą baletnicą było tak, że zobaczyłam i sobie wymyślałam, jakby było cudnie. No i poprosiłam rodziców, czy mogę zdawać do szkoły baletowej. No nie byli szczęśliwi, bo wiedzieli, z jakimi to konsekwencjami dla ciała może się wiązać, że to jest jednak harówka.
16:18
Ale oni zawsze dawali mi taką opcję.
16:21
Kim byli z zawodu?
16:22
Mama, pedagog, a tata robił wszystko, bo on i był na studiach, studiował prawo, potem zrezygnował, na różnych etapach życia zajmował się różnymi rzeczami. Nawet windykacją się zajmował, ale zgodnie z literą prawa.
16:38
Także tata w stronnictwie demokratycznym przez jakiś czas pracował.
16:47
Był przy organizacji zawodów taekwondo. On nie bił się, ale w każdym razie pamiętam, że były takie zawody, gdzie sprowadzali z Korei zawodników.
16:56
Czyli on jak Irena Kwiatkowska, żadnej pracy się nie było.
16:59
Tak, tata wszystko.
17:02
I puścili mnie na te egzaminy, będąc przekonanymi po prostu, że ja nie znam, nie ma opcji. No i zaskoczyłam ich, zdałam. Nie byli zadowoleni.
17:16
Nie dość, że trzeba było trochę na początku przypilnować mnie i dowieźć kawałek. Znaczy nie samochodem, ale tramwajem. Ale potem bardzo szybko. Ja tak się zastałem. Nie wiem, czy ja bym była w stanie moje dziecko puścić taki kawałek. Trzeba przejść przez bardzo ruchliwą ulicę. Inne czasy były. I ten tramwaj, autobus. No ale oni to zrobili i była ta baletowa. Krótko, bo krótko, ale była.
17:44
A propos tego bania się rodziców, ja pamiętam, jak dostałem pierwsze dziecko do rąk w szpitalu.
17:51
Ale jakiekolwiek czy swoje?
17:53
Moje, moje.
17:55
To jest syna i pielęgniarka, która powiedziała, panie się nie boi, jeszcze nikt tak dziecka nie zabił, no. Naprawdę możecie, chusteczkę mam takie, masz?
18:05
Nie, nie, ale to będzie ile, uznajmy, że tego nie ma, bo tak to by co trochę musiała Alicja, moja kochana magieżewska, przychodzić, to jest bez sensu w moim przypadku, po prostu ja będzie się lało i to nie, nie, nie.
18:15
To jest to bardzo wduszająca rozmowa, takie same przebitki z tego rolkę.
18:18
Uznajmy, że ja to stacjanie.
18:23
Także ja się smaruję cebulą, a potem mówię, po prostu ja tak wyglądam, bo oczy tak się bardziej błyszczą.
18:29
Poczekaj, skaczmy, baletówka. Czy mamy szkołę baletową i zdrowie staną na przeszkodzie, tak? Czy kontuzja, czy co?
18:36
Tak, wiesz co, wtedy myślałam, że mam słabsze kości, bo co trochę dochodziło do jakiejś kontuzji, zwichnięć, jakieś tam torbiele w kościach się robiły przy intensywnym wysiłku. Najpierw myślałam, że po prostu... Po prostu albo mam pecha i co trochę nogi w gipsie, a to jedna, a to druga i tak dalej. A w którymś momencie po prostu ból był na tyle silny, że wiedziałam, że muszę z tego zrezygnować i to bardziej lekarz powiedział. Dziecko, koniec. No i to było, pierwszy raz w życiu poszukałam coś takiego, ja tak bardzo chcę i to nawet wychodzi i to jest fajne.
19:07
No ale wiedziałam, że po prostu nie dam rady z bólem i musiałam zrezygnować.
19:14
Ale nie z działalności w ogóle artystycznej.
19:17
Ja jeszcze potem zapisałam się, pamiętam, na takie zajęcia taneczne. One były rzadziej niż w szkole baletowej, bo tam codziennie, intensywnie, oprócz zajęć ogólnokształcących, tam masz dużo i tańca ludowego, i klasycznego.
19:31
I ja sobie pomyślałam, a to ja tak może z dwa razy w tygodniu, ale też mój organizm powiedział no, no. W związku z czym musiałam całkowicie z tego zrezygnować. Ale zaczęła się taka próba, a jakby można na tę scenę dojść inaczej? No i te wszystkie akademie, wierszyki, potem w liceum, to grupa teatralna. Nazwa grupy Scena leży, bo mieliśmy panią profesor, która jak robiliśmy próby... i widziała, że coś nie idzie, to mówię, nie no, scena leży. I my w końcu jak do jakiegoś konkursu wystartowaliśmy i było trzeba wymyślić nazwę, no grupa teatralna, scena leży.
20:05
I właściwie to też była opcja na wagary, bo ja nigdy raczej byłam z tych grzecznych, nie miałam problemu z nauką, ale fajnie by było czasami sobie zrobić jakąś przerwę, a nie miałam w sobie takiej odwagi, żeby... Czy to snus?
20:24
Nie, ze względu na dużą powierzchnię użytkową moich warg, zawsze wszyscy znajomi z jaja se ze mnie robili. Muszę ośmineczką pociągnąć, chcikiem.
20:33
No i już nie wiem, widzisz, zgubiłam wątek, o czym mówiłam, o tych scenach teatralnych.
20:39
Zajęcia taneczne.
20:40
Nie, już poczekaj, byliśmy w teatrze, nie wiem.
20:43
Czy po balecie jeszcze były jakieś zajęcia taneczne, ogólnorozwojowe? I do teatru idziemy. Tak, dokładnie.
20:51
Tak.
20:52
I już nie wiem, no właśnie po prostu braliśmy udział. A wiem, wagary. Że ta grupa teatralna i ta chęć uczestniczenia w każdym apelu i w każdym konkursie, ona dawała możliwość takiego unikania lekcji z glejtem od pani dyrektor. Pani dyrektor, proszę zwolnić swoje towarzystwo z fizyki czy z chemii, bo muszą reprezentować szkołę w jakimś konkursie.
21:19
Ponieważ...
21:21
Z perspektywy czasu teraz patrząc, że ty, o ile dobrze policzyłem, przygoda z Blue Cafe zaczęła jak miałeś 20 lat.
21:32
Tak, 98.
21:33
Czyli tak naprawdę mało lata, pełnoletnie, ale...
21:37
Ale jeszcze dziewczynka.
21:38
I właśnie chciałem cię spytać, jak patrzysz dzisiaj z twojej perspektywy, mogłabyś być mamą tej Tatiany, która wtedy zaczyna tą przygodę z Blue Café, to co ci wtedy w głowie się działo? Chodzi mi zwłaszcza o początek tej przygody i ten moment tego pieprznięcia, czyli wielkiego komercyjnego sukcesu.
21:54
Wyzwanie duże. Zawsze podobały mi się takie sytuacje nowe. Ja jestem ADH-owcem i ja się dość szybko nudzę.
22:01
Widać.
22:03
Ja uwielbiam takie sytuacje, kiedy coś jest po raz pierwszy i jeszcze wchodzę na nieznany teren i coś może się wykrzaczyć. Wszystkie programy na żywo, kiedy jest trochę adrenalinki, trochę opcji na to, żeby sprawdzić się właśnie w jakiejś takiej sytuacji, która nie jest do końca dla ciebie naturalną. I tak też było przy tych wszystkich moich, od teatru, potem przez próbę występowania, czy próbę.
22:38
przez moment, w którym występowałam w kabarecie, w grupie muzycznej, z którą zainteresowała się wytwórnia Sony i zaprosiła nas na nagrania próbne do Gdańska. Ale w międzyczasie już był ten kabaret. Pojechaliśmy na Pakę do Krakowa, to był 1997, tam dostaliśmy wyróżnienie i na jedno z przedstawień kabaretów przyszedł Paweł, z którym potem zakładaliśmy Blue.
23:09
I rzeczywiście to było...
23:14
To był taki czas, że wszystko wydawało się nowe. Jak on powiedział, choć może napiszemy muzykę do filmu mojego znajomego, który jest w łódzkiej filmówce, to ja bym myślała, super, róbmy. I potem, a zobacz, a jeszcze taką muzykę piszę, a może zespół? I ja mówię, no dobrze. I to wszystko było takie świeże, czyli z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że to była chęć spróbowania się w czymś...
23:40
Na różnych płaszczyznach, no bo kabaret, zespół muzyczny, niby inna działalność. Oczywiście to jest związane ze sceną, z jakąś tam potrzebą, żeby ktoś patrzył, oceniał.
23:57
Ale to było właśnie coś... Pamiętam, że ogromną ciekawość i chęć sprawdzenia. Co to będzie? Co jest za górką? Ja uwielbiam, co się dzieje. Co jest za górką? Jak zrobię to, to co tam się wydarzy? Takie cały czas gramolenie się.
24:10
A kiedy za tą górką się okazało, że jest wielki, gigantyczny sukces? Mało, który zespół tak w ogóle w ostatnich kilkudziesięciu latach, aż tak nagle eksplodował w trak, było tworzyć lodówkę. No i co wtedy siedziało w twojej głowie?
24:25
Wiesz co, dla nas to nie było nagle. Dla mnie, ja też nie czułam, że to jest znak pomimo tego, że byłam młoda oczywiście, ale my jeździliśmy przez jakiś czas grając za darmo. Z kodą, z zardzewiałymi drzwiami, która ruszała z dwójki.
24:41
Do różnych wytwórni fonograficznych jeździliśmy i mówili na przykład, no jest potencjał, ale za dużo osób, to się nigdzie nie sprzeda, 8 osób, to się nie utrzyma. Różne rzeczy słyszeliśmy, albo takie śmaki owakie. I dla nas to nie stało się nagle, tylko to była jakaś tam ścieżka dostępu do tego miejsca.
25:03
Pamiętam pierwszy moment, kiedy usłyszałam utwór swój. Wyszliśmy z wytwórni fonograficznej, wsiedliśmy do tej Skody i włączyliśmy radio. I tam leciał pierwszy singiel.
25:17
I będą takie, zaraz, to jest z kasety?
25:19
Bo to już, wiesz, kasety wtedy... Z kasety? Nie z kasety, to z radia. Jak to? No ale my się raz puścili, a potem się okazało, że puszczali częściej. I kolejny etap to był koncert w Malborku, kiedy publiczność pierwszy raz zaśpiewała. I wiesz, ja najpierw mówię, co są jakieś dziwne głośniki. A tu nagle się zorientowałam, że to ludzie śpiewają całą piosenkę. Nie pamiętam, który to był utwór, ale to też było takie, ale jak to? Takie bardzo mocne doświadczenie.
25:51
A nie, muszę się jedną rzecz dopytać, mama pedagog? Jaki pedagog?
25:57
Ona miała nauczanie początkowe. Uczyła robaczki małe właśnie do trzeciej klasy.
26:07
Po jakimś czasie z tego nauczania początkowego przeskoczyła do innej szkoły, gdzie weszła w funkcję wicedyrektorki.
26:16
I wtedy jej się myliło, szczególnie jak był kiedyś bez AI-a, bez komputerów, układanie planu na rok. I wracała do domu i próbowała długopisem otworzyć drzwi i się zastanawiać, czy wkład trzeba wyjść, jak nie otwierało. Tak że skakała, ale z dzieciakami pracowała.
26:34
A z twojej perspektywy też po latach, jak myślisz, to pomagało, przeszkadzało, czy było neutralne to, że twoja osobista mama była pedagożką?
26:46
Ja pamiętam takie momenty, kiedy była jeszcze w tej samej szkole. Wtedy wszystkie znajome chciały pokazać przed innymi dziećmi, że one mnie nie traktują inaczej, czyli były bardziej wymagające. I dostawałam często uwagi w dzienniczku, jak to ktoś do mnie coś mówił, to ja, okupnik dzienniczek. I to też starały się nie mówić do mnie. Przecież tak to czasami mówiłam ciociu, a ona przed innymi dziećmi nie chciała być posądzona o to, że mnie faworyzuje. W związku z czym było tak, okupnik dzienniczek. A ja czułam takie, miałam poczucie niesprawiedliwości. No jak to? Przecież to nie ja tym razem. Znaczy, wiesz, teraz się z tego śmieję, ale pamiętam, że jako mała dziewczynka czułam, że to mnie tak uwiera.
27:20
Mama mi tłumaczyła, no wiesz, ale ciocia nie musi przed wszystkimi dziećmi. zachowywać się tak samo.
27:29
Teraz właśnie skaczę w przyszłość, czyli w teraźniejszość i tak policzyłem, to zrobiłaś sobie 12 lat przerwy między płytami, no bo teraz jest nowa płyta, 12 lat miną od ostatniej. Jeżeli by policzyć single, to ta przerwa jest 8 lat. Bo tam zaczęłaś wcześniej wypuszczać, no teraz jest płyta. Cholernie długo.
27:54
Jak rozumiem, teraz popraw mnie i rozumiem. Jak rozumiem, miał to związek z macierzyństwem. Najpierw jeden robaczek, jak to mówisz, drugi robaczek. Ty masz roczniki 16 i 18. Najpierw dziewczyna, potem chłopak, tak? Tak. Gada się. No tak. Sam jestem ojcem dwójki, więc wiesz co... Ale długa ta przerwa i jak rozumiem z jednego z wywiadów, gdybyś miała jeszcze raz to przerwę, to ta przerwa by nie była tak długa. No więc widzę wahania na twojej twarzy, więc teraz ty mówisz.
28:30
Nigdy nie wiadomo, jak będzie. Ja też, pomimo tego, że podejmując świadomie decyzję, że chcę zostać mamą, wiedziałam, że chcę przerwy, bo czułam, że to będzie bardzo intymny proces i nie chciałam, żeby to się działo w światłach reflektorów. Czułam, że to będzie taki czas, który chciałabym spędzić z tymi paszczaczkami, żeby widzieć, jak się rozwijają, nie jeździć w koncerty z nianią, bo czułam, że to nie jest dla mnie. A też czułam, że nawet ten proces bycia w ciąży, chciałabym, żeby to było takie po prostu, jestem sama, tu mój brzuch, bo po prostu źle bym się z tym czuła.
29:06
Ale wydawało mi się, że to potrwa krócej. Natomiast ja już parę razy mówiłam, że wyciągnęłam od losu taką kartę, która po prostu zmusiła mnie do tego, żeby więcej czasu poświęcić na złożenie się, Do okupy. Okupa na mnie niektórzy.
29:23
Bo zderzenie z macierzyństwem było dla mnie dość dużym wyzwaniem. Zakładałam co innego, miałam też jakieś inne wyobrażenia, pomimo tego, że wiedziałam, że to nie jest tylko róż. Dopadła mnie...
29:36
Depresja w ciąży.
29:38
Najpierw w ciąży, co mnie zaskoczyło, dlatego że ja bardzo chciałam.
29:40
Ale w pierwszej ciąży?
29:41
Pierwszej.
29:43
Pierwszy moment, kiedy się dowiedziałam, że jestem w ogóle dwa tygodnie takie, wow, super, ten sok pomarańczowy, fajnie, pijemy szczęście i nagle jednego dnia po prostu ktoś nacisnął przycisk. Ja myślałam, że to jest takie jakieś zawahanie, wiesz, zjazd tymczasowy, no przecież czytałam podręczniki, bo jestem książkowa, to musiałam wszystko sobie też, wiesz, aplikację, wiedzę. No ale to nie mijało. I ja nie mogłam zrozumieć, jak to jest, no ja tak chciałam.
30:08
Ale czemu się wtedy bałaś? Czy bałaś się, jaką będziesz matką, czy bałaś się, że nie wiem, utracisz część swojej kobiecości?
30:17
Tam było wszystko, bo tam nagle ja nie mogłam zrozumieć, dlaczego ja mam rozterki i mnie nawet nie podobało się ten stan fizyczny, gdzie jeszcze tydzień wcześniej na przykład mówiłam cudownie, fantastycznie i to nie chodziło o tycie, tylko ja nagle... Nie mogłam zrozumieć, jak to we mnie rozwija się życie, jak to, a to jest niemożna tak na półkę, żeby to się obok, poza mną. Nienawidziłam takiego uprzedmiotowienia, to już mówimy o fizycznej stronie, że ludzie podchodzili, bez pytania często próbowali dotykać. To było dla mnie coś takiego, że nagle stałam się jakby samą macicą.
30:49
Natomiast miałam rozszer... Co ja zrobiłam? Może nie będę dobrą mamą? Może ja nie powinnam? Patrzyłam na męża i mówiłam, a dlaczego z nim? Przecież jak to? Wszystko nagle runęło to, czego ja byłam pewna. Naprawdę patrzyłam na niego i mówię tak, ale przecież my w ogóle nie mamy żadnego połączenia. Przecież ja popełniłam totalny błąd.
31:12
Nie będę dobrą, odpowiedzialną i tak dalej. Wszystko tam było. I był strach i jakaś takie fizyczne...
31:22
takie niedopasowanie. Wydawało mi się, że coś dzieje, jakiś proces wbrew mnie i całe szczęście ten proces trwał 9 miesięcy, bo ja musiałam zacząć terapię, która doprowadziła mnie przynajmniej do tego już w ten 9 miesiąc. Paradoksalnie u mnie, im dalej w las, tym było fajniej. I w tym 9 miesiącu ja już miałam radosne oczekiwanie, cudownie, będzie ekstra.
31:47
No i potem poród, bardzo długi, ciężki, którego w wyniku doszło do komplikacji poporodowych takich konkretnych. Ja mówiłam parę razy, jesteśmy dorośli, to mogę powiedzieć po raz kolejny, że nie byłam w stanie defekować.
32:05
I to było też takie cudownie, zakochanie. Znałam tę moją córkę i po prostu byłam zachwycona i chciałam ją całować wszędzie. A na początku też nie wiesz, co pierwszy raz rodziłaś, w związku z czym nie wiesz, dlaczego twoje ciało nagle przestaje normalnie funkcjonować. Najpierw myślisz, że to poród ciężki. Wszyscy mówią tak, ciężki, ciężki. Ale mijają miesiące, mija czas. Chodzisz do lekarzy, wszyscy cię traktują tak na zasadzie. Minie, a to nie mija. Udajesz się po pomoc, nie dostajesz tej pomocy. Natomiast tu jest jakaś...
32:37
Po prostu twoje ciało zupełnie inaczej funkcjonuje, a tak naprawdę nie funkcjonuje. Spada poczucie wartości i masz taki dysonans, bo z jednej strony jest szczęście, bo jest to dziecko, jest zdrowe, czyli się cieszysz. Jestem totalnie zakochana w tej matyśce, a nie mogę poskładać się z sobą. I wiem, że nie ma weny twórczej, muzyki nie jestem w stanie słuchać, bo mój organizm skupia się na zapewnieniu tych wszystkich potrzeb matysi codziennych.
33:07
Jest te rozterki takie zdrowotne, ból i też dysonans z tym, co dostaje od lekarzy, czyli tu trzeba poczekać jeszcze, albo pani ćwiczenia porobi, ja robię ćwiczenia, żadne ćwiczenia nie dają efektów.
33:22
Też nagle w relacji, no to jest normalne, że zaczynasz po prostu, wiesz, no jak to, przecież inne kobiety rodzą, przecież to nic, wiesz, też tak się w tym 2016 nie mówiło o tym. W internecie też nie mogłeś wpisać, nie wiem, depresja poporodowa, komplikacje poporodowe albo depresja w ciąży, to w ogóle te tematy nie wyskakiwały. I wydaje ci się, że to ja, to ja się nie nadaję, to ja się nie nadaję, ja jestem ta ułomna, po co ja to zrobiłam? Pewno też źle dla tej Matysi, bo ona będzie czuła, tak jak po prostu tam jest mętlik taki w tej głowie.
33:53
Nie mam tej weny twórczej, też czuję, że już nie jestem sobą, czyli kim ja jestem, gdzie ja tak naprawdę jestem, jak ja mam na imię, czy ja się już skończyłam na przykład jako kobieta, bo też wszystko siada, libido, no wszystko właściwie jest, wiesz, I zostaje dzisiaj jedna rola, rola mamy. Czuję, że to jest najważniejsza, ale mówisz, no ja bym chciała też trochę z tej Tatiany, z tej sprzed bycia mamą.
34:19
I to wszystko tam się, wiesz, ale toczy się życie. I w którymś momencie tak mówisz, a fajnie by było jednak, żeby ta matysia miała brata. I zachodzisz drugi raz w ciąży, nie dostając jeszcze pomocy od tych lekarzy. Pozdrawiam tych, którzy pomagają, bo są oczywiście tacy i cała masa. Ale przez te trzy lata, zanim od porodu dostałam pomoc, no to było, powiem ci, bywało hardkorowo. I zachodzę w ciążę i jest radość. Trochę się bałam, przecież znowu mnie nie trzepnie depresja w ciąży.
34:51
Ale tu jest od strony psychicznej cudownie. Natomiast fizycznie samoistnie pęka mi kość w piątym miesiącu. Czyli fizycznie nagle nie mogę opiekować się tą córeczką, z którą mam relacji. Nie mogę w ogóle się podnosić, chodzi o kulach tam, wiesz, chodzę.
35:09
I też mówię, no jak to, no przecież zaraz, no jak to się stało? Też nie przewróciłam się. No po prostu tak się dzieje. No czasem tak się zdarzy, bardzo rzadko, ale się zdarzy. Jest poród, teraz już wszystko fajnie, szybko. Pojawia się ten gnomiczek mały i też w całe szczęście jest zakochanie. Wychodzimy ze szpitala i nagle, bo wiesz, nigdy nie umiesz określić, co w tym wszystkim jest. Pojawia się depresja poporodowa. I znowu masz tak... Ale jak to? I tak, wszystkie kobiety tak mają, bo te moje znajomy tak mi nie mówiły, że może tak przeczołgać.
35:45
A przypomnę, że jeszcze są te komplikacje, czyli ja codziennie funkcjonuję, no nie mogę iść normalnie jak każdy do toalety i właśnie nie mieć problemu z defekacją. Czyli to jest w ogóle rytuał, gdzie ja muszę godzinę albo więcej poświęcić czasami na ten właśnie proces. W związku z czym Jestem zagubiona. Próbuję dać z siebie wszystko, ale jest rozchwianie. I gdyby w końcu nie trafienie na specjalistów, którzy wiedzieli, że tu trzeba działać, gdyby nie leki, które przy depresji po prostu były wprowadzone, terapia, leki, a potem w końcu operacja, która mnie przywróciła do takiego stanu, że że ja mogłam funkcjonować, normalnie iść do toalety jak każdy i wychodzę i jest jedynka, dwójka, ciach, wychodzimy.
36:37
A wcześniej to było tak, jak ja myślałam, teraz się z tego śmieję oczywiście, ale wtedy hasło dwójka to dla mnie było i ryczenie z bólu i w ogóle upokarzające procedury, które musisz wykonać. W związku z czym tracisz całkowicie kontakt ze swoją, nawet już tą taką kobiecą stroną sensualną, w ogóle tego nie ma. I masz tak, że właśnie tu jest cudnie, a tu masz tak, że ja pierdziele, co tutaj się wydarzyło, tego nie zamawiałam.
37:08
I jak już mówiąc brzydko, ten cały proces się zakończył, ja dostałam pomoc, ciało zaczęło się goić.
37:16
Ile syn wtedy miał?
37:19
Ja w 2019 miałam operację, czyli on miał... Tak rok mniej więcej później. Półtora roczku.
37:25
Półtora roku.
37:30
I to był taki moment, kiedy nagle otworzyły mi się oczy, bo ja czułam ogromny, też miałam wstyd ze sobą, jakiś nosiłam, tak jakby, że no właśnie nie nadaje się, to mnie się przydarzyło, bo widocznie ja tak za bardzo, może ja to wszystko tak roztrząsam, no bo też jak chodziłam do lekarzy i mówili, że jest okej, to ja mówię, może ja taka, wiesz, bo niektórzy mówią, ty jesteś artystka, taka bardziej wrażliwa, może po prostu tak wszystko analizujesz, to ja mówię, co jest grane. W każdym razie, dopiero po tym procesie, jak ja zaczęłam się goić, to ja zrozumiałam, że Ja pierdziele, zaczęłam mówić głośno też do tych moich znajomych i przyjaciółek, że sobie po prostu nie radziłam, że jest tak.
38:09
I one zaczęły się otwierać i ja mówię, ja pierdziele, dlaczego tak jest, że o tym się nie mówi, że to się zdarza. Bo gdybym ja wcześniej wiedziała, to ja bym nie czuła się taka wyalienowana. Mnie tak naprawdę książkowo pomogło, bo może akurat będzie... facet czy kobitka, w podobnej sytuacji, że będą czuli, że coś się dzieje po pojawieniu się dzieciaka na świecie, będą zagubieni. Czarne mleko, Elif Szafak. To jest taka książka, która mnie... Turecka pisowała. O Boże. Ja pierwszy raz czytałam swoje słowa.
38:40
Właśnie trochę taki dysonans, trochę takie rozdwojenie i też jakieś oczekiwania wobec siebie sama miałam. bo teraz już wiem, że większość oczekiwań miałam od siebie, to nie jest to, co tylko społeczeństwo, no bo to, że znajomi czasami albo ktoś z rodziny powiedział, no ale może tak się nie przejmuj. Oni próbowali, oni mieli intencje dobre, natomiast nie mieli też narzędzi pewnych, takich, jakby miał psycholog. Chcieli dobrze, ale wydaje mi się, że te oczekiwania przede wszystkim ja sobie postawiłam, bo miałam takie wyobrażenie, że to jest tak, że rodzi się dziecko, wszystko już wiesz, to jest intuicja tylko i wszystko inne.
39:17
Przychodzi łatwo. I dopiero to czarne mleko po prostu mnie tak spoliczkowało. Zobacz, to nie ty jedyna. A jednak to przynależność do stada nam się przydaje, że nie jesteś taki wyobcowany z tymi swoimi odczuciami. W związku z czym ta książka była też kluczowa. Ja poczułam potrzebę powiedzenia na głos. o tym, że po prostu ja jestem z tych, co nie dają rady. Żeby chociaż jednej dziewczynie po drugiej stronie dodać trochę otuchy i żeby poczuła się właśnie, że nie jest sama, że to jest naturalne, że czasami i komplikacje poporodowe się zdarzają, i to jest wszystko naturalny proces.
39:54
tylko reakcja, żebyśmy wiedzieli, jak reagować, co nam się należy na przykład w kontekście komplikacji na NFZ, bo o tym się też nie mówiło. I dziewczyny latały po prywatnych klinikach, wydawały pieniądze na zabiegi, które nie przynosiły efektów, wydając swoje oszczędności.
40:11
I powiedziałam o tym na głos i powiem ci szczerze, że cieszę się teraz, chociaż bałam się tego, bo ja nigdy wcześniej nie mówiłam o swoim życiu prywatnym, a co dopiero o intymnych takich, wiesz, sytuacjach.
40:21
to bałam się tego odzewu, co tu będzie, a całe szczęście odzew był taki, że masa dziewczyn się do mnie odezwała. Wiele dziewczyn było zaoperowanych przez tę samą moją kochaną Małgorzatę Uchman-Musielak, ginekolog, która, no ona mnie namalowała na nowo i przywróciła w Warszawie, ale dziewczyny przyjeżdżały z Polski, z różnych miast. Też dużo dziewczyn napisało mi o swoich historiach, że właśnie tak dobrze było usłyszeć, że to, co czują, czuje też inna babka.
40:57
I wydaje mi się, że ja nie zachęcam nikogo do tego, żeby publicznie wynurzał się tak jak ja i obnażał, ale myślę, że nawet między sobą to jest tak ważne w takim kręgu znajomych, żeby po prostu czasami powiedzieć, że tam jest wszystko w tym macierzyństwie i tacierzyństwie. Jest róż i czerni, zielone i sraszkowate. Wszystko. No i wtedy trochę łatwiej. Wiesz nawet, a w przypadku depresji, no to już w ogóle, żeby reagować, jeśli osoba, widzisz, że coś się dzieje z tą bliską osobą i ona nie jest nawet w stanie czasami zdać sobie sprawy, bo to przecież zmienia się chemia mózgu, żeby reagować i nie bagatelizować.
41:39
bo może dojść do tragedii i pisała do mnie mama dziewczyny, której nie ma po tej stronie tęczy. I ja czuję, że to był taki proces, przez który musiałam po prostu widocznie przejść.
41:56
Teraz jestem, co tak głupio brzmi, nie mogę powiedzieć, że jestem wdzięczna, bo to mnie przeorało trochę, ale wiem, że to był bardzo wartościowy czas po to, żeby być w tym miejscu, w którym teraz jestem, żeby też bardziej siebie zrozumieć.
42:13
To jest tak...
42:14
Wiesz, jakbym sobie powiedziała to w tej leżącej, takiej opuchniętej, z rękawiczką silikonową, przed każdym udaniem się do łazienki, to powiem ci szczerze, że wtedy ona by powiedziała... Wiesz, jak mojej mamie się robiło ckliwie, to zaczną mam duży łeb, nie?
42:32
I ona zacznęła wtedy, Jezu, ja tą głowę urodziłam, i zacznę się, mamo... Tak, wiem... Słuchaj, i rozumiem, a propos... Rozumiem, dlaczego pierwszy singiel... Tak, bo to był chyba pierwszy singiel z tej nowej płyty. Pocytuję, mama idzie w długą.
42:53
Tak. Mama potrzebowała bardzo pójść w długą. Ja teraz całe szczęście jestem w takiej formie, bo wcześniej te łzy pojawiały się w takim kontekście smutku. Teraz one są albo od świateł, albo...
43:06
Nie umówmy się, żadnych światłów, tak się wzrusza ta rozmowa, pozytywnie.
43:11
Mam na imię Tatiana i jestem mamą. Jestem uzależnione od swoich dzieci. A o czym mówiliśmy widzisz, bo już zapomniałam. Mama idzie w długą. Tak, mama idzie w długą.
43:25
Ja po jakimś czasie, jak już zaczęłam i psychę i fizjiz zaczęły być jakoś tak ładnie złożone i te puzzle zaczęły się powoli układać, to po pierwsze poczułam pierwszy raz potrzebę słuchania muzyki i pamiętam dokładnie, że to był wieczór. Uśpiłam dzieci, zeszłam wieczorem włączyć sobie telewizor i to był program Jimmy'ego Fallona. Wtedy jeszcze byliśmy w Stanach Zjednoczonych, bo mój mąż pracował z Marcinem Gortatem, w związku z czym tam siedzieliśmy. I jakiś artysta na koniec występował. Ja już teraz nie wiem, kto to był, ale pierwszy raz poczułam gęsią skórkę znowu.
43:58
I to było dla mnie takie... Jezus, wiesz, na pierwsze dźwięki jest gęsia skóra i od razu zaczęłam szukać, co to jest za artysta, jakie piosenki. Zaczęłam sobie tańczyć i mówię, wraca, Jezu, mnie straciłam. Zadzwoniłam do Maćka Magnuskiego, mojego basisty, z którym grałam, zanim stałam się mamą. Mówiłem, Maciek, musimy się spotkać, ja muszę coś napisać.
44:19
Mógł który rok?
44:22
21?
44:23
Już.
44:25
Albo 20?
44:26
Ja jestem zła, słaba. Matyka miała 4-5 lat, młody miał 2-3. I Maciek mówi, dawaj przyjeżdż do Mikołajek, usiądziemy sobie w centrum Kłobuk, centrum kultury. I coś popiszemy. I wtedy w przeciągu dwóch wieczorów, były tylko dwa wieczory, my napisaliśmy sześć utworów, które weszły na tę płytę, po prostu się wszystko wylało. Wiedziałam jedno, tylko że to nie może być słodko-chudzące, nie może być podkład, nie może być piękny, słodki, popowy, tylko czułam potrzebę takiego brudu, jakiegoś isonansu.
45:03
No właśnie, to też chciałem Cię zapytać, bo to jest ten kawałek, ten Krzysztof Zalewski, nie, z tobą. Poczekaj.
45:09
Rewolucja w sercach.
45:10
Dokładnie. To wręcz aż się zdziwiłem, jak dużo jest tam brudu dźwiękowego. Takie jakby nie kleiło mi się sympatyczną panią Tatjanką.
45:19
Mariola sprzed.
45:20
Tak, tak, tak.
45:21
Taka latająca, wiesz, shake or pubka.
45:25
Ja pisząc teksty wiedziałam, że muszę mieć równowagę muzyczną i stąd Marcin Bors, który jest kojarzony z takim konkretnym brzmieniem, często rockowym, nie zawsze rockowym, ale rzeczywiście takim, gdzie te przetworniki, różne efekty na gitary są nakładane, I ja od razu powiedziałam Marcinowi, że ja potrzebuję... Nie zastanawiam się, czy to będą single radiowe 2.30, tak jakby się chciało, tylko tam utwory mają po 7 albo 6 minut niektóre.
45:59
Tylko chciałabym opowiedzieć historię, jak ja musiałam...
46:04
popodróżować od siebie do mnie, stąd tytuł płyty.
46:11
Większość historii oczywiście dotyczy mnie, ale dużo historii też dotyczy obserwacji, które mogłam poczynić dopiero z tą świadomością.
46:17
Przepraszam, muszę powiedzieć, jak dostałem pierwszego maila od twojego, jak rozumiem, swojego menadżmentu i był tytuł od siebie do mnie, to ja myślałem, że agentowi się coś popieprzyło i wysyła przypominajkę do siebie, rozumiesz?
46:31
A tu chodziło o podróż, jaką przybyłam od momentu, kiedy stałam się mamą. Ta podróż była długa i te teksty nie były pisane na kolanie, tylko zależało mi na tym, żeby każdy opowiedział jakiś tam etap tego.
46:45
Czemu to trwało znowu, bo to był chyba dwudziesty drugi, a mamy dwudziesty szósty. Tak.
46:56
To nie było takie oczywiste, że Dino Załżyce, Mariolę, przywróci się na rynek. Dlatego, że oczywiście ja chciałam grać, ale osiem lat na rynku muzycznym to jest duża przerwa. To jest długo. Zmieniło się dużo. Jak odchodziłam, to prawie Instagram nie działał. W 2015 to Instagram był, ale nie służył do tego, do czego służy teraz.
47:16
Nie przypomniała mi się od razu a propos francuska komedia, jak nie wiem, czy to nie Louis Define, w lodzie go zamrozili i się... Tak, tak, tak.
47:27
Budzi się po latach, Tatiana z lodu.
47:30
No, żebyś wiedział. I teraz tak, firma fonograficzna, też pukanie do drzwi kilku wytwórni. No, Mariola, no tak, ale nie damy pieniędzy. A to, o czym się zapomina. Wiesz, ja zarabiam, muzycy zarabiają na koncertach przede wszystkim. Jak ja nie koncertowałam, w związku z czym mnie nie było stać na to, żeby wynająć studio, zapłacić muzykom. Musiałam zbudować ekipę, Takich zaufanych ludzi, jestem teraz im cholernie za to wdzięczna, bo wiesz co, większość z nich, np. Marcin Jagieł i Bartek Grzanek, Marcin klawiszowiec, Bartek gitarzysta, oni przechodzili przez prawie dwa lata na próby, nic ode mnie nie oczekując.
48:08
Ale nie dzisiejsze.
48:09
No nie dzisiejsze. Ale oni są tacy trochę nienormalni.
48:14
W takim fajnym znaczeniu.
48:15
I zaraz po tym programie lecą fakturki.
48:17
Tylko proszę do nich nie dzwonić, bo oni grają ze mną. Wiesz, Alicja, która jest dzisiaj tutaj, ona mnie malowała do telewizji na początku za darmochę. Proszę nie pisać do Alicji, Alicja nie będzie wszystkich robiła za darmochę, ale wiesz, to jest dla mnie dzisiaj. Wtedy też, ale chodzi mi o to, że ja wiem, że... Ta cała płyta to jest wypadkowa spotkań też z ludźmi, którzy zrobili mi sesję na przykład zdjęciową za darmo. Grażdan, dzięki, że na przykład mówi, dobra, nie ma zdjęć tych takich już po tym, jak stałaś się mam w szczęście i tam wiesz, jakieś wygięcia.
48:51
A to nagle chcesz trochę innych zdjęć, nowa fryzura, nie wiem, wyglądasz inaczej, a nie masz ich. I na przykład, bo mi się trochę zastała noga. Czekaj ten pestel, pestel, poczekajmy. Pomód ci? Nie, poszekaj. Proszę Państwa, moment, bo mi troszeczkę się tutaj... Dobra, wyciągnę sobie nogę i... Nie zmyj się. PESEL robi swoje. Wiesz, to rzeczywiście na ten proces, żeby wrócić i móc nawet głupie zdjęcia wrzucić i mieć za sobą firmę fonograficzną, musiało się złożyć parę wydarzeń na to, żebym menadżerkę znalazła, która chciała pracować już nad tą nową Tatianą.
49:34
Też musiało się złożyć.
49:36
Czy to nie było ciężko i co się napędzało w tym czasie?
49:39
I to mi frajdę sprawiało, że ja będę robiła to, co kocham. A poza tym każdy wyjazd na nawet najmniejszy koncert, to dla mnie do dzisiaj, to jest tak, jak ja mówię, że to jest tak, jakbym na Wagary jechała. Ja momentalnie, słuchajcie, wychodząc za, znaczy słuchajcie, słuchajcie, towarzyszu, że jak wychodzę, zamykam furtkę i wsiadam czy do Bartka, czy do Marcina Kamila, bez względu na to, który z chłopaków z łódzkiego województwa przyjeżdża po mnie, No my mamy opcję na zimny łokieć, czyli wiesz, szyba w dół, muzyczka i wiesz, w zasadzie problemy.
50:12
Wiem, że dzieci są zaopiekowane, będą nakarmione. I ja wtedy wracam do tej właśnie takiej przestrzeni mojej, mój pokój. Tam jestem tylko ja, tam jest moja muzyka. Oczywiście odbieram telefony od dzieci, ale mam już ten element taki, gdzie mogę skupić się na czymś, co sprawia mi taką ogromną frajdę, tylko mniej. To jest taki mój pokój.
50:33
A już osiągnęłaś ten etap, czy partyzantka się skończyła, czy nadal trwa, jeśli chodzi o długi powrót?
50:42
Wiesz, czuję, że nastąpił w tym roku przełom. Jest płyta. Jest płyta, tak, ale też koncertów gramy coraz więcej. Właśnie nawet to, że dzisiaj u ciebie jestem, wiesz, że pojawiają się zaproszenia, żeby ta dinozaurzyca wróciła i opowiedziała, co tu się wydarzyło na tej płycie, dlaczego te brzmienia takie inne i... Sam sobie wyobrażam, jak za ścianą siedzi twój menadż i stoi, Jezu, niech ona nie mówi o tej dinozaurzycy, Jezu, kupi... Ale wiesz co, jest to prawda.
51:15
Ja zdaję sobie sprawę, że to nie było oczywiste, że ja na przykład będę mogła po raz kolejny wystąpić w Sopocie, w Opolu, bo jest masa wykonawców, którzy chcą być na scenie muzycznej.
51:29
To, że pod teledyskami pojawiają się jeszcze komentarze i że ktoś tego słucha, ale też to na przykład, że Krzysztof Zalewski zgodził się, żeby wziąć udział w tym nagraniu, że to mu się spodobało, to jest budujące i to się bardzo docenia. I chyba pierwszy raz w życiu mam tak, że nie czuję takiej potrzeby udowadniania czegoś komukolwiek.
51:57
Rozczarowania? No wiesz, ludzie, którzy nie odbierają telefonów, ktoś, kto ci się wydawał bliski, a wiesz... Mówiłaś o pozytywnych przykładach.
52:07
Ja mam całe szczęście taką łatwość obracania nawet trudnych wydarzeń, trudnych doświadczeń. Kałka do połowy pełna. Tak, zawsze. I ja widzę cel...
52:18
Ja widzę cel i jakoś tak po prostu coś się...
52:22
wydarzyło, okej, to jeśli nie tak, to inaczej. I zawsze sobie to tak jakoś potrafię wytłumaczyć, że też zdaję sobie sprawę, że wszystko dzieje się po coś. I nawet jak są takie momenty, które potrafią przytrzasnąć, to jakoś tak wyciągam z nich te właśnie tylko pozytywy.
52:42
Słuchaj, ty sobie wynotywałem.
52:46
Może to wiosna, może ktoś wymienił mi baterie, całe ciało znowu mi pulsuje, znowu lubię to, co widzę, lubię to, co w głowie, dawno tak nie czułam się. Może to wiosna, może kończy się zimowy sen. To jest jakby poetycka interpretacja tego, o czym mówiliśmy wcześniej, czy jeszcze coś?
53:04
Tutaj, wiesz, akurat w utworze Daj to głośniej, ja trochę byłam, jak już wiedziałam, że te puzzle się złożyły, ja czuję się fizycznie i psychicznie naprawdę dobrze, to w międzyczasie dookoła zaczęło się dziać źle, mówię o geopolitycznej naszej sytuacji i tak bardzo egoistycznie ja zaczęłam czuć wkurzenie na te megalomańskie pyski, które mają dostęp do przycisków, że mi to pierniczą, to co ja wypracowałam.
53:36
I teraz przyznaję się do tego, że ten niepokój, który mi towarzyszy w związku z tym, co będzie z moimi dziećmi, ze mną też, no bo umówmy się, że wolałabym nie przejmować się tym, co tam może z lewa i prawa ewentualnie nadejść. Ten niepokój powoduje taki rodzaj wkurzenia, bo ja zdaję sobie sprawę, że ja nie mam na to wpływu, co się wydarzy, a z drugiej strony nie mam chyba jeszcze takich narzędzi, żeby tak całkowicie się od tego odciąć.
54:07
Próbuję stosować metody i to daj to głośniej moje, to jest takie literalnie dosłownie, jak dzieci są w szkole, jak sprzątam, gotuję, to ja sobie muszę bardzo głośno odpalić muzę i trochę potańczyć, poszaleć, żeby z ciała... Na słuchawka czy na głośnikach? Na głośnikach. Ful, po prostu. Dobrze, że mam sąsiadów, którzy są trochę daleko, a pan Jurek nie narzeka.
54:32
I czuję taką potrzebę, żeby po prostu napięcia z ciała wyrzucić, bo ten daj to głośniej mówi o tym, że niby ja fajnie się czuję, ale dookoła tak...
54:43
A powiedz mi, a z kolei w utworze Toast przytaczasz na końcu właśnie cytaty, są wymieniane kolejne kobiety i cytaty, nie wiem, Katarzyna Grochola, czerwone buty noszą dziwki, Katarzyna, to do niczego nie dojdziesz, Grochola, sama jesteś sobie winna, Sylwia Hutnik, tobie się tylko wydaje, że coś umiesz, Agnieszka Szpila, niech pani nie mówi, że pani rozumie, bo pani nic nie rozumie, tam jeszcze ze dwa.
55:10
Pani teraz wytłumaczy.
55:12
Toast jest utworem, który napisałam, chcąc podziękować tym wszystkim dziewczynom, które mnie pomogły, kiedy ja byłam w dołku. I tutaj mówimy i o moich przyjaciółkach, znajomych, ale też o mojej babci, mamie, które dały mi takie wsparcie. Ja zanim stałam się mamą, myślałam, że mam większą niż porozumienia z mężczyznami, bo pracowałam w większości z facetami.
55:35
A jednak to doświadczenie ciążowo-porodowe spowodowało, że poczułam jakąś taką niesamowitą więź i przynależność do stada heks. I też jak się otworzyłam i dałam coś z siebie, dostałam bardzo dużo w zamian. I pisałam to w takim zamyśle, że ja podziękuję tym moim dziewczynom.
55:57
Jak weszłyśmy do studia, jak weszłam do studia, to już się okazało, że ja jestem trochę w innym momencie, bo pomyślałam sobie, że to nie chcę, żeby to było tylko podziękowanie, ale chciałabym, żeby Trochę może na zasadzie jakiegoś takiego happeningu zaprosiłam te swoje przyjaciółki, ale też właśnie te znane dziewczyny, które wymieniłeś, do tego, żeby potraktować ten utwór trochę jak taką formę happeningu, terapii, żeby spalić to wszystko, co tak mierzi, co właśnie związane jest ze wstydem.
56:28
Ja ci powiedziałam, że ja czułam bardzo mocno wstyd wtedy, jak nie dawałam rady albo te komplikacje się pojawiły. I dziewczyny, jak ze mną dzieliły się jakimiś swoimi przeżyciami, to mówił właśnie, że ten wstyd jest tak cholernie blokujący, jest takim uczuciem, które powoduje, że nie idziemy dalej. I zaprosiłam te moje dziewczyny, które nie śpiewają, one myślały, że popatrzą sobie, jak są w studiu, bo fajnie, fajnie. Ja mówię, dziewczyna, teraz zadanie karteczki wyciągamy i proszę mi tu wypisać wszystkie zdania, które usłyszałyście pod swoim adresem, bez względu na to, czy byliście małe, czy starsze, które was umniejszyły, zablokowały, przeraziły, zablokowały właśnie w takim kontekście, że do tej pory czujecie to, że niesiecie ten plecak.
57:10
I dziewczyny najpierw mówią, nie, to co ty? Ania, patolog sądowa moja kochana, powiedziała, że najpierw powiedziała, żeby nie musiała wymyślać, żeby mnie nie zawieść. Po czym ja wyszłam ze studia i Anka mówi, otworzyły się drzwi i tam było, wiesz, jedno za drugim, jedno za drugim. I my wypowiadałyśmy te zdania, a co ciekawe, Była z nami siedmioletnia Stefa, córka Ziutki i jedenastoletnia Basia, bratanica mojej przyjaciółki Kasi. I one też powiedziały swoje zdania, gdzie my myślałyśmy, że to już nowe pokolenie, my już jesteśmy wszyscy świadomi.
57:43
I Stefa na początku mówi, to nie jest zabawa dla małych dziewczynek, albo właśnie dziewczynki powinny nosić spódnicę cały czas. Albo jedenastoletnia Basia, jesteś za gruba. Wiesz, że to cały czas gdzieś tam jest. I... I trochę może przez przypadek, bo ja chciałam, żeby to nasze grono tak sobie wyrzuciło i wykrzyczało to, co chcemy. Potem w trakcie teledysku też doszło do takiego bardzo znamienitego dla mnie zdarzenia, bo ekipa była żeńska i Gracjana, reżyserka, poprosiła dziewczyny, żeby wykrzyczały, krzyknęły do obiektywu.
58:20
odliczała, ale wiesz, dziewczyny nie miały nigdy niektóre z nich wsteczności. W ogóle z kamerą, nie były na planie teledysku, ja myślałam, że się poblokują, a to było tak niesamowite, słuchaj, że każda wychodziła w innym stanie. Jedne miały spocone ręce, rozedrgane, wypieki miały. I na przykład po dwóch dniach dzwoniły mi i mówi, słuchaj, ja przyszłam, byłam po rozstaniu, rozstałam się, to był związek kilkuletni i byłam w smutku jeszcze na tym toaście, na teledysku.
58:51
Przez ten krzyk przeszłam do kolejnego etapu takiego urzenia, inny etap tej żałoby po związku, że też czuły, że coś tam im to odpaliło, coś tam spaliło i ten toast jest takim, się stał takim jakimś manifestem, wiesz, nie wiem, Ja używam teraz określenia z komentarza, ale manifest kobiecości, tak można nazwać, chociaż Piotr Bielawski z Radia Łódź powiedział mi, że on w sumie w tym toaście też, jak sobie przeczytał, o czym to jest, to też wie, że parę takich marzeczy do spalenia. Każdy z nas ma pewno.
59:21
A ty, jakie miałaś takie zdania w swoim życiu?
59:25
Ojeja. Nie nadajesz się, to też nie potrafisz...
59:36
Jest dużo takich blokujących, ale wydaje mi się, że to chyba nie nadajesz się.
59:45
A jak reagowałaś na komentarze o żabim głosie?
59:52
A to mnie nie przebywa, bo on bywa. Wtedy rzeczywiście używałam, zgodnie z dyrektywami, używałam tego głosu w utworze, mówię, co było teraz i z perspektywy czasu wiem, że to było dość monotonnie i monotematycznie, że ta żaba była dominującą, dominującym narzędziem używanym. To jest część mojego głosu.
60:13
Miałem chyba żaba w podstawówku.
60:15
O, proszę.
60:17
Ze względu na głos, oczywiście.
60:19
A na mnie też koza mówili. Ja pamiętam, że właśnie pokazali nam mail od słuchacza w, nie pamiętam, to chyba pierwsze radio, które prowadzało, puszczało, mogę powiedzieć, że to był. I powiedzieli nam, zobaczcie, nam różne dostawali maile, niektórzy pisali, o, bardzo sympatyczna muza i tak dalej, a ktoś mówił, przestańcie puszczać tego starego dziada z tym głosem jak koza. Tak, to ja. I wiem, że to jest element tego mojego głosu, ta chropowatość jak się pojawia, tylko teraz mogę stosować to wtedy, kiedy chcę i na tej... Na ile ty kształciłaś swój głos?
60:58
To jest ciekawy temat, bo ja udawałam się czasami do specjalistów od sztuki śpiewu, od sztuki emisji i parę razy na początku swojej kariery usłyszałam, że ten głos jest chory, no bo taki chropowaty, że powinien być... Ale za bardzo się tym nie przejęłam i oczywiście szkoliłam, ale wiem, że ten głos musi trafić na swojego nauczyciela, że akurat mój musiał trafić na Verone, dziewczyna z Wielkiej Brytanii, która pomogła mi i ona akurat szkoli aktorów i piosenkarzy musicalowych, czyli zupełnie niby daleko, ale ona potrafiła dotrzeć i akurat wiedziała, co tam z tym moim głosem i jak do mnie dotrzeć.
61:50
Jak docierała?
61:51
Wiesz co, dużo ciała, bo śpiewanie opiera się, to jest też wszystko związane z mięśniami, w związku z czym dużo głowy i pracy z ciałem, a nie rozgrzewki. W moim przypadku na przykład ja nie mogę robić takich powtarzalnych rozgrzewek, bo one powodują wręcz, dają odwrotny efekt. Moje struny się męczą i troszkę tak jak taki sportowiec, który jest zmęczony i nie pobiegnie.
62:23
Co robisz przed wejściem na scenę?
62:24
Najważniejsze dla mnie skupienie. Chwila ciszy i wejście tutaj sobie do głowy. Można sobie wyobrazić, kiedyś to wyobrażałam sobie, że wchodzę jako taką wokalistką, która jest taka pewna siebie i z opowieści jej muzyków wiedziałam, że ona po prostu wchodzi i tam się nie zastanawia, czy ona śpiewa w kanciapie, czy przed tysiącami ludzi. To jest Chaka Khan. I w głowie czasami tak, wyjdź jak Chaka Khan po prostu tym krokiem i na pewno to kiedyś mi pomagało. A teraz rzeczywiście chwila skupienia i oddechy, żeby przypomnieć sobie o czym śpiewam, gdzie ja jestem.
63:03
Szczególnie przy imprezach takich, gdzie jest telewizja, gdzie jest dużo ludzi, jest 100 tysięcy bodźców, ktoś ci daje mikrofon, ktoś ci odkręca, nie wiem, odsłuch, ktoś chce buzi, ktoś tam mówi, a można zdjęcie i tak dalej. I w momencie, kiedy się nie skupisz, to wychodzisz i nie wiesz, co to jest za utwór, po co tutaj jesteś i co byś chciał z publicznością zrobić.
63:22
A jeszcze a propos tych słów, które tam oddziałują na psychikę, a jak na przykład, nie wiem, tam krytykowano, komentowano twój wygląd, też stroje, które zakładałeś w dawniejszych czasach, że kiczowate, że coś tam, brałeś to do siebie czy nie?
63:39
To nie jest tak, że wszystko spływa po tobie jak po kaczce. Albo żabie. Albo żabie. Albo kozie. Ale chyba...
63:55
Jakoś tak wiem czemu to miało służyć. Jak wtedy była taka potrzeba, teraz może tak bym się, znaczy nie może, na pewno bym się nie ubrała, ale też się ubieram inaczej i to nie zawsze będzie wszystkim się podobało, w związku z czym chyba trzeba taką poprawkę na to wziąć ogromną i czasem coś zaboli, no to jest normalne, ale
64:18
Wspominałaś o dużej roli swojej babci w twoim życiu. Między innymi to, że były nietypowe jak na swoje pokolenie, ponieważ obydwie były rozwódkami, obydwie potrafiły odejść. Chciałem cię zapytać, czy ty potrafiłaś w swoim życiu... Rozwieźć cię. Pozdrawiam twojego chłupa. Nie, nie, nie. Chodziło mi, czy potrafiłaś odchodzić.
64:47
No kurczę, no tak.
64:50
Nie wiem, nie wiem. Znaczy wiem, że odchodziłaś, ale nie wiem, czy...
64:54
Oczywiście potrafię. Ludzie w różny sposób odchodzą. Ja muszę mieć...
65:02
Muszę dojrzeć do tego. Pomimo tego, że jestem, tak jak powiedziałam, ADHD-owcem i wydaje się, że taka w gorącej wodzie kąpana, to ja takie decyzje ważę. I muszę bardzo poczuć, że nie jest to dla mnie miejsce albo relacja, żeby w niej być, żeby odciąć. Ale oczywiście, że i w życiu prywatnym i zawodowym było ileś relacji, które po prostu musiałam odciąć z różnych względów. Raz, żebym ja się czuła okej.
65:35
Raz, że na przykład, no nie wiem, czasami z muzykami nawet się rozstajesz. Nie dlatego, że nie lubisz człowieka, ale czujesz, że na przykład stylistycznie przestajecie się sklejać. A czasami oczywiście od tej strony ludzkiej się okazuje, że nagle czujesz, że nie chcę takiej osoby blisko siebie w swojej ekipie. I myślę, że Myślę, że umiem to robić. To nigdy nie są miłe sytuacje, ale myślę, że robię to w porządku.
66:11
Jak wspominałeś, że dawniej bardzo pilnowałaś prywatności, zakładam, to z tego się wziął, bo jak tam czytałem różne rzeczy o tobie, to były też takie wersje niemalże, że chowałaś się z kozami pod drzewem, z toaletą na drugim... Co, toaleta?
66:33
Nie, ale w sensie wie, że w jakiś... Tak jakbym czytał o Łodzi w XIX wieku i tam Tatjanka gdzieś po prostu wydobywająca węg... Ja rozumiem, rozumiem.
66:45
Znaczy, że nie było mnie wiadomo, skąd się wzięłam?
66:49
Skąd się w zasadzie wzięłaś, że właśnie prawie że jakaś biblijna historia, że cię znaleziono gdzieś na kupce węgla w bramie.
66:59
Czy to zdawałaś sobie sprawę z tych różnych dziwnych opowieści krążących o tobie?
67:04
Tak, i też artykuły w gazetach dotyczące tego na przykład, co ja kupiłam. I babcia mówi, słuchacz, sąsiadka mi pokazuje, że taki dom, a tam zdjęcie jakiegoś domu, tak mówi, wiesz, wypadałoby, żebyś mi powiedziała. Znaczy, byłoby mi miło. Ale co najciekawsze, zawsze w takich sytuacjach, to ta sąsiadka, babcia mówi, nie, to głupoty piszą, przecież jest zdjęcie. I tam, wiesz, sąsiadka lepiej wiedziała. To...
67:26
Oczywiście, że wiedziałam, ale też ja już powiem ci, nie zawsze czytałam, zdarzyło mi się dwa razy może do sądu zabrać jakieś takie sprawy, gdzie jakoś bardziej, nie wiem, w Photoshop wszedł w grę i tak naprawdę zrobili, wiesz, że wymyślili jakąś historię i ona mogła dotknąć moich bliskich, mnie albo osobę, o której też był artykuł napisany. No ale tak, no to...
67:48
Ja wychodzę z takich zauważenia, że trzeba ignorować, jeżeli cię boli, to nie mówić o tym, że cię boli, tylko iść do sądu.
67:55
Zaznaczyłem od tego, że przedstawiłem cię jako panią magister romanistyki, ale chciałem przedstawić cię jako kluskę. Mi się to bardzo spodobało. Skąd się ta kluska wzięłaś?
68:03
Ja uwielbiam makaron. Kluska albo bułka, bo mój zestaw śniadaniowy jest sucha buła.
68:10
Do dzisiaj?
68:11
Dzisiaj też. Alicja, na przykład. Alicja mówi, będę w sklepie kupić, weź mi bułkę. To jest zestaw mój.
68:17
I jak potem, w ten sposób się żywiąc, masz moralne prawo do mówienia dzieciom, żeby zjadł jakąś kaszkę czy tam, nie wiem, warzywka?
68:25
Też lubią suche buły. Ale wiesz co, bardzo lubię. A kluchy uwielbiałam. I pampuchy nawet suche mogę do tej pory, ale lubiłam. I makaron to ja mogłam taki dopiero co odcedzony, to ja tylko wiesz, zresztą makaron.
68:38
Wiem, że prababcia to od kotletów mielonych, tak?
68:41
Kocety mielone i ciasta, ale wiesz co, babcie w ogóle, mama też gotuje, ale u mnie wszystkie kobiety były takie gotujące i karmiące mnie, no i... ale też działające, pracujące. No i kurcze, te makarony, no to w różnej postaci, bo ja do dzisiaj, moje ukochane, no nie ze spaghetti, ali olio, peperoncino i tam tak naprawdę są tylko kluchy, to znaczy spaghetti po prostu i co, i oliwa, czosnek i peperoncino i tyle.
69:12
I to jest moje ukochane, ja bym to mogła wcinać naprawdę codziennie. Moje dzieci, jak ja się pytam, robimy spaghetti.
69:20
No i potem mówię, dobra, robię dla nich, ale... Ale jestem klucha, no, cały czas.
69:27
A babcie, czy mam prababcie od kotletów mielonych? A babcie, jakie miały specjalizacje, specjalności?
69:32
Wiesz co, i w mięsach były dobre, znaczy jedna babcia żyje, moja ukochana Ula, lat 90, rocznik 36, najlepszy, jest petarda i jest cudna. I babcia...
69:45
Wiesz co, babcia wszystko. Babcia to w ogóle zawsze lubiła też eksperymentować i babcia pięknie przystrajała. Czyli wiesz, jak szło się do babci albo były imieniny czy urodziny, to tam wiesz, te krokodyliki z ogórka, wiesz, te pieprz oczy, papryka, język, no po prostu. Pampuchy jak szykowała, czy dla mnie, czy dla dzieci, to zawsze te pampuchy też musiały być jakoś przystrojone, że to był ludzik, albo wiesz, nawet robiła pampuchy w kształcie bałwanka, no po prostu, wiesz, samochodzik i tak dalej. Potem ja, wiesz, dzieciom, pizzę chcecie jaką? Mama, zrób dzisiaj mi auto, nie?
70:16
Albo jakieś bardziej skomplikowane konstrukcje też wchodziły w grę. No to właśnie babcia robiła tak, druga, przepyszne sosy tatarskie, w ogóle dobrze z tym gotowaniem u nich, było i jest.
70:30
Śrinka mi pociekła. Bo to, drodzy państwo, Dino Zaurzyca Tatiana Okupnik. Bardzo ci dziękuję za wizytę i baw się dobrze.
70:41
Dziękuję. Dziękuję. A ja zachęcam do tego posłuchania. Posłuchania od siebie do mnie. Na YouTubie można zobaczyć teledyski. No bo w końcu, jak już przyszłam do ciebie, to... Tak jest. To tak. Przekierowuję.
70:56
Do zobaczenia.
70:58
Melina w Eszrok.